sobota, 28 maja 2016

Urodzinowa niespodzianka

      

     
   Był piękny letni poranek. Słońce wpadało przez otwarte okno. Ptaki melodyjnie ćwierkały. Wszyscy jeszcze smacznie spali z Miłejlandi,  oprócz króliczki. Króliczka Pinka, jak co rano zbiera soczyste marchewki na śniadanie. Zawsze,ale to zawsze każdego ranka zrywała się wcześnie z łóżka i wychodziła  i do swojego ogródka. 


Zerwane marchewki dokładnie przemyte i starte wędrowały do glinianego garnka i gotowały się tak długo aż Pinka uzyskała z nich gęstą papkę, następnie do miski wypełnionej mąką wlewała jedno żółto i dokładnie mieszała. Kiedy ciasto było już gotowe, formowała je w małe kuleczki,  faszerowała marchewką i obsmażała na złocisty kolor. Mijało parę minut i marchewkowe chrupki były gotowe.

Kiedy tak stała w swojej malutkiej kuchni, jak co rano, usłyszała lekkie pukanie do drzwi. Zdziwiła się, bo było bardzo wcześnie... Zaledwie dochodziła 7 rano.  Była przekonana, że wszyscy jej znajomi jeszcze śpią.

Szybciutko podskoczyła do drzwi, wyjrzała przez wizjer i zaskoczona uchyliła wrota swojego domku.

- Cześć Milo,  co ty tutaj robisz? Zapytała zdziwiona króliczka

-  Cześć Pinka, chciałem zrobić Ci małą niespodziankę. 
Ubieraj się i idziemy. 

- Milo?! gdzie? Dokąd ? O tej porze? 
- Chodź, nie marudź. Wszystko już przygotowane.
- Przygotowane? Co takiego ?
- No nie mów,że nie wiesz... To miała być niespodzianka,ale powiem Ci odrobinę.

W norze u Dyzia są już wszyscy goście, Sindy i Misia przyniosły tort czekoladowo- śmietankowy, twoje ulubione ciasteczka z orzechami i wiele innych przysmaków, ale reszty i tak ci nie zdradzę,  jak niespodzianka, to niespodzianka. 

- No dobrze,ale z jakiej to okazji ?
- Jak to z jakiej? Przecież dzisiaj są twoje urodziny
- Jeju, no tak, całkowicie o nich zapomniałam. Ostatnio mam tyle na głowie.
- Dobra, szkoda czasu, idziemy

    
    Norka Dyzia nie była położona tak daleko,ale troszkę trzeba było się nachodzić. Szli godzinę przez las, potem 20 min przechodzili  koło stawu aż w końcu dotarli. 

     Na miejscu widać było duży bilbord z liści na, którym widniał napis happy birthday to you. 

Obok znajdowały się dwa stoliki z porozstawianymi talerzykami, półmiskami oraz sztućcami i przysmakami. Pinka z uśmiechem na twarzy przyjmowała upominki i zajadała pyszny tort. Wszyscy rozmawiali  i żartowali. Pinka była zachwycona. Dostała naprawdę mnóstwo prezentów. Niektóre były drogie, inne własnej roboty, ale liczy się gest. Cały dzień minął spokojnie i w gronie najbliższych znajomych. Kiedy przyjęcie dobiegło końca i wszystko zostało uprzątnięte, nasze małe zwierzątka wróciły do domu... Pinka była tak bardzo zmęczona,że zaraz po powrocie położyła się i usnęła. Śniło jej się,że jest piękną księżniczką i czeka na swojego księcia w marchewkowej wieży. 



Jeśli podoba Ci się bajka. Zostaw komentarz. Nie musisz być zalogowany. 

9 komentarzy:

  1. Swietnie piszesz, masz talent:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz talent do pisania! :) Oczywiście chcę więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. pisz dalej!! takiego talentu nie mozna zmarnowac :D

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne, pisz dalej! nie daj się marnować talentowi! pozdrawiam serdecznie i czekam na więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) za miłe słowa. Będę, będę.

      Usuń
  6. Bardzo fajnie się to czyta:)
    Hellcixx01.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń